Browsing Category

Moja odpowiedź na życie

Moja odpowiedź na życie

Mam Talent, i to 5!

4 marca 2017

Odkąd tylko sięgam pamięcią zawsze miałam głębokie przekonanie i wiarę w to, że każdy przychodzi tutaj na świat z jakimś konkretnym celem (pisałam o tym tutaj). Wierzę też, że skoro Bóg zesłał nas tutaj na Ziemię z jakimś zadaniem, to musiał nas również obdarować w konkretne narzędzia, które pomogą nam ten cel zrealizować. I jak się okazało, zgodnie z Przypowieścią w Biblii, takimi narzędziami podarowanymi od Boga, są nasze Talenty!

Czym są Talenty?

Talenty są wrodzonymi wzorcami myślenia, odczuwania oraz zachowania. Mówią one o tym, dlaczego odbieramy rzeczywistość w taki, a nie inny sposób i dlaczego niektórzy z nas mają predyspozycje do osiągania sukcesów w danej dziedzinie. Określają one to, w czym naturalnie jesteśmy dobrzy i to, w jakich domenach czujemy się komfortowo. Nie mówią one co powinniśmy robić, ale o tym jak coś robimy: jak budujemy relacje z innymi, jak wpływamy na innych, jak wykonujemy zadania i jak podejmujemy decyzję. Pracując z talentami można odkryć drzemiący w nas potencjał, czyli to do czego zostaliśmy stworzeni.

Jak odkryć swoje talenty?

Swoje talenty z zakresu inteligencji emocjonalnej, można zbadać metodą Clifton StrengthsFinder, opracowaną z Instytutem Gallupa. Badanie składa się z ok 180 pytań i pomaga zdefiniować 5 dominujących talentów, czyli takich, które mają największy wpływ na nasze zachowania i osiągnięcia. W wyniku badania otrzymujemy TOP5 i spersonalizowany raport, opisujący szczegółowo nasze talenty. Raport pomaga w zrozumieniu tego, jak one działają i jak wyróżniają nas na tle innych osób.

O czym mówią moje TOP5?

  1. Relator / Bliskość – mam niewielkie grono znajomych, ale takich z którymi tworzę głębokie i trwałe relacje, potrzebuję otaczać się bliskimi mi ludźmi i zupełnie nie mam potrzeby poznawania nowych osób.
  2. Maximizer /Maksymalista – ciężko jest mnie zadowolić, ponieważ zawsze uważam, że można zrobić coś lepiej, intuicyjnie wybieram wszystko co najlepsze i chcę przebywać wśród najlepszych, nie lubię zadowalać się „byle czym”.
  3. Intellection / Intelekt – lubię myśleć, rozkminiać rzeczywistość, poświęcać czas na rozważania tego, co się stało, jak to się stało, jak do tego doszło (często w kwestiach mało praktycznych), długo zastanawiam się nad podjęciem decyzji.
  4. Responsibility / Odpowiedzialność – potrafię dotrzymać słowa i realizować zaplanowane obowiązki, czerpię ogromną satysfakcję z wykonania jakiegoś zadania, zawsze byłam dobrym pracownikiem, dla swoich pracodawców.
  5. Positivity / Optymizm – jestem pełna nadziei i wiary, jeżeli jestem do czegoś przekonana z wielkim entuzjazmem potrafię zarazić tym innych, mam wielkie marzenia i zawsze skupiam się na możliwościach i pozytywnych stronach każdej sytuacji.

Co daje odkrycie swoich talentów?

Kiedy poznałam moje talenty, kiedy się w nie wczytałam i je zrozumiałam, zaczęłam zauważać ich działanie w moim życiu. Było to dla mnie coś niesamowitego, oczyszczającego i uzdrawiającego. Dzięki nim zrozumiałam, że mam prawo myśleć, czuć i zachowywać się w taki, a nie innym sposób. Nie musiałam już udawać kogoś innego, aby „dopasować” się do pozostałych. Uwolniłam się od ciągłego oceniania samej siebie, ponieważ miałam na papierze dowód na to, że właśnie w taki, a nie innym sposób mogę odbierać rzeczywistość, że mogę być tym, kim jestem.

Dzięki pracy z talentami (ja korzystałam z pomocy Trenera Mocnych Stron) i koncentrowaniu się na tym w czym naprawdę jestem dobra, odzyskałam wewnętrzną pewność siebie. Wykorzystując wszystkie moje talenty określiłam moją misję życiową i odnalazłam drogę do wewnętrznego spełniania.

Mam nadzieję, że ten wpis zainspiruje Was do odszukania Waszej drogi do szczęścia i odkrycia tego, do czego zostaliście stworzeni <3

Moja odpowiedź na życie

Rób w życiu to co chcesz, jeżeli nie rani to innych

5 listopada 2016

Ostatnio czytając książkę Dalajlamy, którą dostałam od innej rozwiniętej i przepracowanej duszy, zwróciłam uwagę na istotę szczęścia, o której tak często pisze autor. Dalajlama wychodzi z założenia, że sensem istnienia jest osiągnięcie spełnienia, niezachwianego poczucia szczęścia, które automatycznie przeradza się w poczucie miłości do siebie i otaczającego świata. Kiedy się radujesz, wewnętrznie, kiedy uśmiechasz się wewnętrznie, a nie tylko przyklejasz uśmiech do twarzy, wtedy jesteś spełniony, wtedy wiesz, że jesteś w dobrym miejscu i w dobrym czasie, że żyjesz tu i teraz. Szczęście, wg. Dalajlamy, można osiągnąć tylko poprzez pracę nad sobą opartą o współczucie (nie mylić z litością!). Współczucie jest to pierwotny instynkt każdego z nas, którego zadaniem jest zadowalanie innych. Wypracowując w sobie współczucie, czyli spoglądanie na drugiego człowieka z miłością, bez oceniania i kategoryzowania, nie tylko sprawimy, że inni będą się czuli w naszym towarzystwie dobrze, ale my sami będziemy się dobrze czuli w towarzystwie nas samych.

Bardzo podobają mi się te przesłania, są dla mnie logiczne i w pełni się z nimi zgadzam. Uważam, że każdy z nas jest z natury dobry i pomocny i każdy z nas został stworzony do tego, aby osiągnąć szczęście tutaj na Ziemi, ale tylko od nas samych zależy, czy po to szczęście sięgniemy i które cechy swojej osobowości będziemy w sobie rozwijać i pielęgnować.

Dlatego wychodzę z założenia, że każdy z nas powinien robić to na co ma ochotę, jeżeli to tylko nie rani innych ludzi. Jeżeli nasze zachowanie, nasz czyn ma czystą intencję i energię to z pewnością nie wpłynie źle na nikogo z naszego otoczenia. Szkoda czasu na zastanawianie się czy powinnam coś zrobić, czy mi wypada, jak inni na to spojrzą. Jeżeli mam na to ochotę, to po prostu to robię. Oczywiście pamiętając przy tym, aby „nie bolało” to nikogo kto będzie na to patrzył, albo w tym uczestniczył. Na przykład nie uważam, że na pogrzeb należy pójść ubranym na czarno (wierzę w nieśmiertelność duszy, a śmierć tutaj na Ziemi jest dla mnie tylko zmianą formy istnienia), ale nie pójdę na pogrzeb kogoś bliskiego ubrana w elegancką czerwoną sukienkę. Po pierwsze, „po co innych ma boleć” mój wygląd, a po drugie nie chciałabym, aby zamiast na przeżywaniu rozstania z kimś bliskim, skupiali się na moim „niestosownym” ubraniu. Chodzi o to, aby swoim zachowaniem nie wprawiać innych w zakłopotanie. To jest według mnie klucz do postępowania w zgodzie ze sobą w kierunku szczęścia.

Wierz, w to co chcesz wierzyć.

Ja wierzę, że ludzie z natury są dobrzy, wierzę, że jestem magnesem dla pieniędzy, wierzę w samouzdrawianie i wierzę, że jesteśmy tym co jemy i tym o czym i jak myślimy. Wierzę, że poprzez silną wiarę możemy zdziałać cuda w naszym życiu, a wszyscy zostaliśmy zaprogramowani tutaj na Ziemi do życia w pełnym zdrowiu, szczęściu i obfitości. Uwielbiam swoją wiarę. Daje mi nieograniczone możliwości do bycia i życia jak chcę i gdzie chcę. Mogę wierzyć w co tylko chcę, a jeżeli będzie to prawdziwa wiara, taka która daje niezachwiane poczucie pewności, że tak już JEST, to wiem na pewno, że tak BĘDZIE, w odpowiednim momencie i w odpowiednim czasie.

Moja odpowiedź na życie

Świat jest dobry!

3 kwietnia 2016

Wierzę, że Świat jest dobry i doskonały. Wierzę, że nic się w nim nie dzieje z przypadku i wszystko co nas spotyka ma jakiś sens, który prędzej czy później zrozumiemy. Nielogiczne jest dla mnie, aby było inaczej, no bo dlaczego Wszechświat miałby stwarzać mi kłopoty, zsyłać nieszczęścia, zabierać mi marzenia? Dlaczego miałby mnie krzywdzić i chcieć dla mnie źle?

 

Wierzę, że Wszechświat nas kocha jak ojciec i daje nam to czego w danym momencie potrzebujemy. Wszystko nam daje z miłości i w imię miłości. Jeżeli doświadczamy przykrych dla nas sytuacji to tylko dlatego, że widocznie takich w danych momencie potrzebujemy do doskonalenia siebie i pracy nad sobą. W Świecie nic się nie dzieje z przypadku, wszystko ma jakiś sens, a życie z natury jest szczęśliwe, radosne i doskonale zdrowe.

A jeżeli się z naszym życiem nie zgadzamy, to z pewnością pewnego dnia, kiedy spojrzymy w przeszłość, zrozumiemy że wszystko co nas spotykało było nam potrzebne i niezbędne do naszego rozwoju.

Dwie wypracowane osoby powiedziały, że przeciwciśnieniem strachu jest miłość. Oznacza to dla mnie tyle, że jeżeli się czegoś boję to znaczy, że nie mam w sobie wystarczającej ilości miłości. Trzeba pokochać Świat, tak jak On nas pokochał.

Pamiętajmy, że Siła która nas prowadzi jest w 100% dobra i zawsze prowadzi nas w dobrym kierunku, jeżeli tylko sami chcemy tam zmierzać.

Moja odpowiedź na życie

Skoro inni mogą to ja też.

2 marca 2016

Przed chwilą, podczas przeglądania internetu, natknęłam się na zdanie: Skoro inni mogą to ja też. Powiedziała je Ania Witowska, bardzo ciekawa kobieta, którą odnalazłam w poszukiwaniu informacji o Ewie Foley, drugiej równie ciekawej Polce. Spodobało mi się to zdanie. Z namową autorki wypowiedziałam je głośno (co rzadko mi się zdarza, bo wymaga już jakiegoś wysiłku), skopiowałam do skrzynki mailowej i wysłałam do siebie. Po jakimś czasie czekając na innego maila, de facto zakupionego szkolenia Ani, przyszedł e-mail ode mnie do mnie. Początkowo poczułam się rozczarowana i zrobiło mi się trochę smutno, że to jednak nie kurs. Ale zaraz, bardzo szybko, jako pilna uczennica, zaczęłam zmieniać moją rzeczywistość zmieniając myślenie. Pomyślałam, że skoro myślami można zmienić emocje, a te wpłyną na nasze samopoczucie to lepiej czuć się lepiej. Głupotą jest żyć świadomie w negatywnym nastroju. Spróbowałam zmienić moje myślenie, aby sprawdzić czy można osiągnąć lepsze samopoczucie na zawołanie.  I co się okazało? TAK, MOŻNA.

 

Kiedy zdecydowałam, że chcę zmienić swoje myślenie, to zamiast rozczarowania, że jednak to nie jest ten e-mail, pomyślałam, że jest to zajebisty mail. Głośno powiedziałam TO zdanie, poczułam, że naprawdę może być to fajny e-mail i nawet wzniosłam zwycięsko rękę w górę na znak, że wreszcie dostałam TEGO maila. Na prawdę to poczułam, że ten mail będzie wielki. I wiecie co? Po chwili zrozumiałam sens pierwszego zdania, który jak się okazało, jest dla mnie odpowiedzią, odpowiedzią na życie. To tego od jakiegoś czasu szukałam i po to kupiłam kurs Ani ( jak wiadomo Nic się nie dzieje bez przyczyny, wszystko ma jakiś sens, który prędzej czy później zrozumiemy).

Skoro inni mogą to ja też.

Cóż za genialne jest to zdanie. Jaką ono ma moc. Zaburza wszystkie różnice i zrównuje nas do bycia ludźmi. A każdy z nas jest człowiekiem: Jezus, Dalajlama,  T. Harv Eker, Robert Kiyosaki, Martyna Wojciechowska, Anna Lewandowska, Ewa Foley czy właśnie Ania Witowska. Wszyscy w obliczu Boga będziemy tak samo się prezentować. Będzie różnił nas tylko sposób myślenia. Więc skoro chcę zajść tam, gdzie inni, muszę myśleć tak, jak oni. Skoro oni już tam są, to na pewno wcześniej pomyśleli, że fajnie byłoby tam być. Dlaczego ja tak nie mogę pomyśleć? Pomyśleć i uwierzyć? Zawalczyć o to co mi się należy? Przecież życie z natury jest szczęśliwe, radosne i doskonale zdrowe? Skoro ja tego nie mam, to znaczy, że nie idę dobrą drogą i muszę wrócić na swój tor. A chcę wierzyć i głęboko wierzę, że mój tor jest zarąbisty i że mam pisane świetne życie. Głupotą byłoby wybrać sobie smutne życie, tuż przed przyjściem na ziemie? BTW. Dzisiaj usłyszałam od Ewy Foley, że w Austrii nazywają ją nauczycielką zdrowego rozsądku. Pomyślałam wtedy, że fajnie jest opierać filozofię życia na logice. Przed chwilą natomiast uświadomiłam sobie, że ja JUŻ taka jestem, zdrowo rozsądkowa. Kiedy piszę „głupotą jest….”, to opieram zamysł na rozsądku, który nakazuje myśleć w określony sposób. Piszę o tym, w co wierzę! Cóż za Szczęściara ze mnie.

Wracając. Zdanie Skoro inni mogą to ja też pokazuje, że nie ma żadnej materialnej przeszkody, aby osiągnąć  to, co ktoś inny już zrobił. Między nim a mną jest tylko inna mentalność, reszta rzeczy jest do zrobienia. Wszystko jest kwestią czasu (i pieniędzy, ale one też są kwestią czasu). Zdanie Skoro inni mogą to ja też, daje dodatkowo dowód naszej myśli, możemy sobie nasze marzenie zwizualizować. Skoro widzimy dokładnie, gdzie ktoś zaszedł, możemy z większą łatwością, wyobrazić sobie, nas samych na tym miejscu. Proste i logiczne. Jeżeli słyszę, że ktoś jezdzi najnowszym BMW, to nie wyobrażę sobie go przed moim domem, bo nie wiem nawet jak wygląda. Ale jak będę wiedziała dokładnie jak wygląda moje MARZENIE, będę mogła (oczami wyobraźni) zaparkować nim na osiedlowym parkingu, pomiędzy stojącymi już tam innymi samochodami (marzeniami).

Zdanie Skoro inni mogą to ja też jest takie moje, bo ja GŁĘBOKO w nie WIERZĘ. Wierzę, że jeżeli tylko uwierzę, że mogę coś osiągnąć, coś zdobyć, coś zobaczyć, gdzieś pojechać to ja to mogę MIEĆ. Mogę osiągnąć cel wędrówki dużo później, niż ten kto był tam pierwszy, ale mogę go osiągnąć. Nie cel jest najważniejszy, ale droga dojścia do tego celu. Czyż nie fajnie jest znać sens wyznaczania celu zanim się go wyznaczy?

Nie wiem co to jest wiara, ale wiem, że ma ona potężną moc i z jakiegoś powodu nie każdy potrafi z niej korzystać. A szkoda.

Z potężną wiarą w marzenia zabieram się za ich realizację. Do dzieła!

 

 

 

Moja odpowiedź na życie

Początek.

12 stycznia 2016

Nigdy nie myślałam, że kiedykolwiek będę pisała bloga. Zastanawiam się nawet, czy nie miałam kiedyś niepochlebnego zdania na temat blogerek? Na pewno jednak nigdy o tym nie marzyłam.

Marzyłam natomiast o pasji czy hobby. Długo przeszkadzało mi, że nie mam swojego ulubionego zajęcia, któremu mogłabym poświęcać wolny czas. Zazdrościłam innym, że mają pasję, a najbardziej zazdrościłam tym, którzy na swojej pasji zarabiają. Tacy wielcy szczęściarze. Czułam się niepełna z tym moim brakiem. Ale do czasu. Do czasu jak pogodziłam się z tym, że nie mam tej cholernej pasji.

Jak odpuściłam i zaakceptowałam stan rzeczywisty to uświadomiłam sobie, że chcę spisywać to co dotychczas udało mi się w życiu odkryć. A udało mi się odkryć całą masę fantastycznych zależności, które w cudowny sposób kreują naszą rzeczywistość. I nie bez powodu piszę „cudownych”. Głęboko wierzę, że każdy z nas może dokonywać cudów w swoim życiu. Całe nasze życie jest zależne od nas i jeżeli tylko w coś uwierzymy to będziemy w stanie to osiągnąć. Wiem, że brzmi to banalnie, ale ja głęboko wierzę w możność kreacji rzeczywistości. I te dobre i te złe rzeczy, które mnie spotykają, są efektem mojego myślenia. Akceptuję to i nikogo nie obwiniam za to gdzie byłam i gdzie jestem. Moja wiara i przekonanie dają mi poczucie wolności, że wszystko zależy ode mnie i jest w moich rękach. To ja jestem prawdziwym kreatorem swojego życia i to czuję się z tym świetnie!

Z racji tego, że wspominałam już o akceptacji, muszę dopowiedzieć jak przyciągnęłam do swojego życia tego bloga.

Wszystko zaczęło się od marzeń o pasji. Teraz już wiem, dlaczego nigdy jej nie miałam. Bardzo chciałam ją mieć i cały czas za nią goniłam. Myślałam, że ona da mi poczucie spełnienia, że dzięki niej będę lepsza. A to guzik prawda. Trzeba poczuć się najpierw dobrze z samą sobą, a dopiero potem można marzyć o „dodatkach” do życia. Jak się za czymś cały czas goni, to poprzez skupianie się na swoich brakach przyciąga się te braki. Wszechświat nie da mi czegoś, czego bardzo chcę, jeżeli nie pogodzę się, czy też nie zaakceptuję że tego po prostu nie ma. Muszę poczuć się dobrze tu i teraz, mieć odpowiednie pozytywne wibracje, wtedy będę magnesem na pozytywne rzeczy i marzenia. Cały sekret polega na tym, aby marzyć o czymś, tak jakby się to już posiadało. Poczuć się tak jakby marzenie się spełniło. Jest to silnie związane z akceptacją stanu istniejącego. Ostatnio wyczytałam, że Wszechświat słyszy to co czujemy, a nie to co mówimy. Jeżeli czujemy (CZUJEMY, a nie tylko mówimy!!!), że jesteśmy magnesem dla pieniędzy przyciągamy pieniądze. Banalne, ale prawdziwe. Ale żeby to poczuć czy też mocno w to uwierzyć, trzeba zaakceptować to co jest.  Ktoś kiedyś powiedział „Pomyśl o czym marzysz, a potem o tym zapomnij. Wszechświat spełni Twoje marzenie w odpowiednim dla Ciebie momencie„. To chyba nawet było w książce Sekret, na której opieram całą swoją filozofię życia. W każdym bądź razie odkąd to usłyszałam, to mimo tego, że do końca tego nie rozumiałam, zaczęłam tak robić. Pomyślałam sobie, że fajnie byłoby mieć pasję, ale też fajnie jest tak jak jest. Nie potrzebuję jej do bycia szczęśliwą czy lepszą. Zaakceptowałam, że nic mnie nie interesuje na dłuższą metę i nie uważałam tego już za wadę. Uświadomiłam sobie, że jak trzeba byłoby w rubryce hobby coś wpisać to wpisałabym rozwój duchowy. Uwielbiam analizować siebie oraz życie. Za każdym razem odkrywam coś nowego. W ciągu ostatnich 4 lat zrobiłam ogromny krok do przodu w swoim rozwoju. Jestem innym człowiekiem. Innym bo szczęśliwym. I wiem, że zawdzięczam to wszystko swojemu myśleniu. Stąd też narodził się pomysł na tego bloga. Aby całą dotychczasową zdobytą wiedzę spisać w jednym miejscu. I czuję, a nawet wierzę, że będzie to ta moja długo wyczekiwana pasja. Ale jakby okazało się, że pisanie bloga nie będzie jednak moją pasją, to też nic wielkiego się nie stanie. Na kilku kartkach tego bloga spiszę zdobytą mądrość, którą już teraz dzielę się ze swoją córką.

PS. Wspominałam, że to ja jestem kreatorem swojego życia, ale wierzę i szanuję siłę, która rządzi tym światem i która daje mi feedback na moje przekonania. Niektórzy nazywają tę siłę Bogiem, Uniwersum, ja nazywam ją Wszechświatem. Nie wiem co się za nią kryję, ale wierzę, że to ona odpowiada na moje myśli, uczucia i wiarę.