Moja odpowiedź na życie

Skoro inni mogą to ja też.

2 marca 2016

Przed chwilą, podczas przeglądania internetu, natknęłam się na zdanie: Skoro inni mogą to ja też. Powiedziała je Ania Witowska, bardzo ciekawa kobieta, którą odnalazłam w poszukiwaniu informacji o Ewie Foley, drugiej równie ciekawej Polce. Spodobało mi się to zdanie. Z namową autorki wypowiedziałam je głośno (co rzadko mi się zdarza, bo wymaga już jakiegoś wysiłku), skopiowałam do skrzynki mailowej i wysłałam do siebie. Po jakimś czasie czekając na innego maila, de facto zakupionego szkolenia Ani, przyszedł e-mail ode mnie do mnie. Początkowo poczułam się rozczarowana i zrobiło mi się trochę smutno, że to jednak nie kurs. Ale zaraz, bardzo szybko, jako pilna uczennica, zaczęłam zmieniać moją rzeczywistość zmieniając myślenie. Pomyślałam, że skoro myślami można zmienić emocje, a te wpłyną na nasze samopoczucie to lepiej czuć się lepiej. Głupotą jest żyć świadomie w negatywnym nastroju. Spróbowałam zmienić moje myślenie, aby sprawdzić czy można osiągnąć lepsze samopoczucie na zawołanie.  I co się okazało? TAK, MOŻNA.

 

Kiedy zdecydowałam, że chcę zmienić swoje myślenie, to zamiast rozczarowania, że jednak to nie jest ten e-mail, pomyślałam, że jest to zajebisty mail. Głośno powiedziałam TO zdanie, poczułam, że naprawdę może być to fajny e-mail i nawet wzniosłam zwycięsko rękę w górę na znak, że wreszcie dostałam TEGO maila. Na prawdę to poczułam, że ten mail będzie wielki. I wiecie co? Po chwili zrozumiałam sens pierwszego zdania, który jak się okazało, jest dla mnie odpowiedzią, odpowiedzią na życie. To tego od jakiegoś czasu szukałam i po to kupiłam kurs Ani ( jak wiadomo Nic się nie dzieje bez przyczyny, wszystko ma jakiś sens, który prędzej czy później zrozumiemy).

Skoro inni mogą to ja też.

Cóż za genialne jest to zdanie. Jaką ono ma moc. Zaburza wszystkie różnice i zrównuje nas do bycia ludźmi. A każdy z nas jest człowiekiem: Jezus, Dalajlama,  T. Harv Eker, Robert Kiyosaki, Martyna Wojciechowska, Anna Lewandowska, Ewa Foley czy właśnie Ania Witowska. Wszyscy w obliczu Boga będziemy tak samo się prezentować. Będzie różnił nas tylko sposób myślenia. Więc skoro chcę zajść tam, gdzie inni, muszę myśleć tak, jak oni. Skoro oni już tam są, to na pewno wcześniej pomyśleli, że fajnie byłoby tam być. Dlaczego ja tak nie mogę pomyśleć? Pomyśleć i uwierzyć? Zawalczyć o to co mi się należy? Przecież życie z natury jest szczęśliwe, radosne i doskonale zdrowe? Skoro ja tego nie mam, to znaczy, że nie idę dobrą drogą i muszę wrócić na swój tor. A chcę wierzyć i głęboko wierzę, że mój tor jest zarąbisty i że mam pisane świetne życie. Głupotą byłoby wybrać sobie smutne życie, tuż przed przyjściem na ziemie? BTW. Dzisiaj usłyszałam od Ewy Foley, że w Austrii nazywają ją nauczycielką zdrowego rozsądku. Pomyślałam wtedy, że fajnie jest opierać filozofię życia na logice. Przed chwilą natomiast uświadomiłam sobie, że ja JUŻ taka jestem, zdrowo rozsądkowa. Kiedy piszę „głupotą jest….”, to opieram zamysł na rozsądku, który nakazuje myśleć w określony sposób. Piszę o tym, w co wierzę! Cóż za Szczęściara ze mnie.

Wracając. Zdanie Skoro inni mogą to ja też pokazuje, że nie ma żadnej materialnej przeszkody, aby osiągnąć  to, co ktoś inny już zrobił. Między nim a mną jest tylko inna mentalność, reszta rzeczy jest do zrobienia. Wszystko jest kwestią czasu (i pieniędzy, ale one też są kwestią czasu). Zdanie Skoro inni mogą to ja też, daje dodatkowo dowód naszej myśli, możemy sobie nasze marzenie zwizualizować. Skoro widzimy dokładnie, gdzie ktoś zaszedł, możemy z większą łatwością, wyobrazić sobie, nas samych na tym miejscu. Proste i logiczne. Jeżeli słyszę, że ktoś jezdzi najnowszym BMW, to nie wyobrażę sobie go przed moim domem, bo nie wiem nawet jak wygląda. Ale jak będę wiedziała dokładnie jak wygląda moje MARZENIE, będę mogła (oczami wyobraźni) zaparkować nim na osiedlowym parkingu, pomiędzy stojącymi już tam innymi samochodami (marzeniami).

Zdanie Skoro inni mogą to ja też jest takie moje, bo ja GŁĘBOKO w nie WIERZĘ. Wierzę, że jeżeli tylko uwierzę, że mogę coś osiągnąć, coś zdobyć, coś zobaczyć, gdzieś pojechać to ja to mogę MIEĆ. Mogę osiągnąć cel wędrówki dużo później, niż ten kto był tam pierwszy, ale mogę go osiągnąć. Nie cel jest najważniejszy, ale droga dojścia do tego celu. Czyż nie fajnie jest znać sens wyznaczania celu zanim się go wyznaczy?

Nie wiem co to jest wiara, ale wiem, że ma ona potężną moc i z jakiegoś powodu nie każdy potrafi z niej korzystać. A szkoda.

Z potężną wiarą w marzenia zabieram się za ich realizację. Do dzieła!

 

 

 

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply