Moja odpowiedź na życie

Wsłuchaj się w dzieci.

30 czerwca 2017

Zanim jeszcze zostałam mamą, wiedziałam, że będę najlepszą mamą na świecie dla moich dzieci, bo bardzo tego chciałam. Zależało mi, aby dać z siebie wszystko w nowej roli i aby w przyszłości nie obawiać się pytania: Mamo, a dlaczego to zrobiłaś?. Nie chciałam też okłamywać dzieci (ogólnie nie lubię kłamać, bo trzeba potem o tym pamiętać 😉 ), ani ukrywać przed nimi różnych faktów. Chciałam stworzyć z nimi partnerskie relacje, tak aby czuły się ważne, nie tylko w moim życiu ale również tutaj na Ziemi.

Od kiedy jestem mamą przede wszystkim wsłuchuję się w moje dzieci. Wszystkie ich zachowania interpretuję w kategoriach: Co chciały mi powiedzieć?. Wierzę, że dzieci są z natury dobre i zostały stworzone z pięknym poczuciem swojej doskonałości i wyjątkowości. Dziecko nigdy nie chce źle, ono testuje, sprawdza, doświadcza życia tu i teraz. W ogóle fenomenem jest jak dzieci cudownie potrafią cieszyć się życiem, będąc w pełni obecnymi w trwającej chwili. Naprawdę godne obserwowania i naśladowania.

Uważam, że słuchanie dzieci (i nie tylko, ale o tym świetnie pisze Tomasz Zieliński) jest kluczem do modelowych relacji. Można na tym zbudować zaufanie i szacunek, wypracować relacje partnerskie. Dzięki słuchaniu nauczymy nasze dzieci wsłuchiwania się w ich własne emocje, a to w przyszłości zaprocentuje tym, że będą jeszcze lepiej rozumiały samych siebie. Wierzę, że to z kolei pomoże im słuchać ze zrozumieniem drugiego człowieka i obdarzać go szacunkiem.

Słuchając dzieci można też dużo dowiedzieć się o sobie. Jest to takie prawdziwe lustro, nie zaznaczone powinnościami. Czysta prawda. Warto się czasami w tym przejrzeć, ponieważ wierzę, że może to pomóc w weryfikacji wielu spraw.

Czasami czuję się jak starsza siostra dla moich córek. Chcę być dla nich wzorem, więc uważam na to co myślę, mówię i robię. Skupiam się na zdaniach wypowiadanych do nich. Jak idziemy ciemną piwnicą, nie zadaję pytania – Czy nie boisz się ciemności? – ponieważ od razu zasugerowałabym nieświadomej dwulatce, że może i powinna się bać? Tylko stwierdzam – Ale super w ciemności. Wytęż wzrok, może coś zobaczysz. Muszę być czujna i uważna w wychowaniu dzieci, ponieważ w dużej mierze, to ja kształtuję i zapisuję te wyjątkowe tabula rasa.

Lubię słuchać mojej prawie trzyletniej córki. Podoba mi się jak interpretuje świat, jak go widzi. Wiele się od niej uczę, analizując jej sposób bycia. Nigdy nie lubiłam określenia – Dzieci i ryby głosu nie mają. Uważam, że dzieci mają głos i to znaczący w poznawaniu świata i warto się zatrzymać i ich wysłuchać (Słuchanie dzieci nie ma nic wspólnego z bezstresowym wychowaniem!).

Kluczowe jest zawsze pytanie Dlaczego? Nie zawsze trzylatka jest mi w stanie na to pytanie odpowiedzieć, dlatego często pomagam jej lepiej zrozumieć jej emocje poprzez nazywanie ich. Kiedy płacze pytam – Przestraszyłaś się?, Czujesz się smutna, bo ktoś ci coś zabrał?, Obawiasz się, że zabierze to do domu? Chciałaś spróbować? Chciałaś to zrobić jak mama? Zawsze po takich pytaniach następuje uspokojenie i analizowanie swoich emocji. Cudowny czas, polecam wszystkim rodzicom 🙂

Ostatnio dzięki wsłuchaniu się w Ulkę, która trzeci raz przyszła do naszego pokoju późnym wieczorem, rzekomo przebudzona przez burzę (ja jej uwierzyłam ;)), udało mi się dotrzeć do przyczyny jej zmartwienia – Że jej młodsza siostrzyczka (3 miesiące) odwraca głowę, kiedy ona chce dać jej buziaczka… W bardzo prosty sposób wytłumaczyłam niespełna trzylatce, że dzidzia jest jeszcze bardzo malutka i odwracanie głową jest jej odruchem bezwarunkowym. I zapewniłam również, że nie musi się martwić, bo już niedługo jej mała siostrzyczka będzie większa i będzie budziła ją nad ranem buziaczkami i wołaniem – Ulka wstawaj, jest dzień. Bawimy się. Krótka rozmowa spowodowała radość oprawioną głośnych uśmiechem i spokojnym snem do rana. Jestem pewna, że to zapewnienie wpłynie pozytywnie na relację dziewczynek, na które czeka piękna przyjaźń do końca świata, i o jeden dzień dłużej.

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply